www.nowawies.pl

:: Sprawozdanie z wycieczki
Wiadomość dodana przez: arek (2010-06-23 07:15:25)

Nadszedł czerwiec- czas wycieczek szkolnych. Wszyscy już od dawna czekali na ten moment, zmęczeni nauką. Dla klas: Ia i Ib szczęśliwy czas miał się rozpocząć w poniedziałek 14-go czerwca. Tak się też stało. Rano wszyscy z uśmiechniętymi buziami i z dużymi walizkami czekaliśmy na autokar. Jak zawsze uczniowie byli podekscytowani, a nasi opiekunowie - pani  Magdalena Sinior, pani Dorota Planeta oraz  ksiądz Andrzej Kamiński- zapewne pełni obaw, czy wszyscy będą grzeczni.

Autokar odrobinę się spóźnił. Kiedy zapakowaliśmy już nasz bagaż, kierowca polecił : ,,Wsiadajcie!” i tak rozpoczęła się nasza pięciodniowa wycieczka nad morze. Cel: Chłapowo, hotel Retusz.                                                         

Choć w planie mieliśmy bezpośrednią podróż, wstąpiliśmy jeszcze do Gdańska. Najciekawszym miejscem, jakie tam zwiedziliśmy, była dla mnie Bazylika Mariacka, a w niej bardzo nietypowy -jak na dzisiejsze czasy- zegar astronomiczny. Niezwykłe w nim jest to, że pokazuje nie tylko godzinę, lecz także datę, fazę księżyca, znak  zodiaku, a nawet kalendarz świętych. Widzieliśmy również pomnik Neptuna- władcy mórz i oceanów, który jest symbolem tego portowego miasta. Muszę przyznać, że  szczególnie zdumiała mnie „handlowa” atmosfera panująca tutaj. Gdzie nie padło spojrzenie, wszędzie stały barwne stragany z pamiątkami. Wieczorem, zmęczeni, ale zadowoleni i ciekawi dalszych wydarzeń, dotarliśmy na miejsce.

 Po wyczerpującej drodze nasi opiekunowie pozwolili nam pospać trochę dłużej. Noc minęła szybko, jednak wszyscy zdawali się być wypoczęci. Poranek w nowym miejscu był jak zawsze zaskakujący. Nie wiem, czy wszyscy odczuwają tak jak ja, ale dla mnie każde nowe otoczenie jest wyjątkowe: począwszy od widoków, przez zapachy, do odgłosów. To tak, jakby człowiek znalazł się w innym świecie. Nie mieliśmy jednak zbyt wiele czasu na delektowanie się tą przyjemną chwilą. Czekała nas bowiem wyprawa na Hel. Obejrzeliśmy tam jedyne w Polsce miejsce, w którym ludzie pomagają wymierającym fokom bałtyckim. Do tzw. fokarium trafiają chore bądź ranne zwierzęta, którym na wolności groziłaby pewna śmierć. Dobrze, że mamy taki ośrodek w naszym kraju, bo dzięki niemu ten zagrożony gatunek ma większe szanse na przetrwanie. Tego dnia, po powrocie do pensjonatu, byliśmy jeszcze na krótkim ,,rozpoznawczym” spacerze.

Środa była według mnie dniem najciekawszym. Wstaliśmy rano i zwiedziliśmy skansen w Klukach, by tam zachwycić się życiem XVIII-wiecznych rybaków. Zaraz potem pojechaliśmy do Słowińskiego Parku Narodowego słynącego z ruchomych wydm. Każdy, kto był choć raz w tej okolicy, bardzo chce tu wrócić. To miejsce jest niezwykłe. Połączenie dwóch różnych krajobrazów: z jednej strony bujnego lasu, a zaraz obok podobnych do pustyni wydm jest doprawdy niezwykłe i stwarza wrażenie, jakby człowiek nagle znalazł się na planie filmowym.

Czy wycieczka może dostarczyć jeszcze więcej wrażeń? Okazało się, że tak. We czwartek bowiem odwiedziliśmy  latarnię w  Rozewiu. Choć od prawie dwustu lat służy ona marynarzom, do dziś ratuje statki w czasie sztormów. Widok ze szczytu latarni na morze był magiczny. Patrząc w bezkresną dal, wyobrażałem sobie walkę z żywiołem. Zastanawiałem się, co czują marynarze podczas sztormu. Czy się boją? Czy tęsknią? Czy po prostu mają nadzieję i wiarę w szczęśliwe zakończenie rejsu. Wkrótce mieliśmy okazję się o tym przekonać. Skusiliśmy się bowiem  na niezwykły  rejs statkiem z portu we Władysławowie. Chociaż morze było spokojne, niejeden z nas odczuwał niepokój.      - Co będzie gdy nagle zerwie się wiatr? Czy nasz statek jest wystarczająco stabilny?…  Na szczęście nie mieliśmy szansy się o tym przekonać. Na ląd dotarliśmy cali i zdrowi.                           

Piąty i ostatni dzień przeznaczony był głównie na powrót. Ponieważ nie zwykliśmy marnować czasu, odwiedziliśmy jeszcze największy w naszym kraju Zamek Krzyżacki - Malbork. Tym razem przenieśliśmy się do czasów średniowiecza. Ogromna forteca zachwyca wszystkim: grubością murów, ciekawymi rozwiązaniami technicznymi, ilością bram i mostów zwodzonych. Każdy, kto wejdzie do Malborka, na zawsze zapamięta go jako warownię idealną.

Nasza wycieczka była  naprawdę bardzo udana. Dostarczyła nam wielu  niezapomnianych wrażeń i przyjemności. Dzięki staraniom nauczycieli nikt nawet przez chwilę nie nudził się. Najbardziej podobało mi się to, że zamiast codziennie chodzić na plażę i z powrotem, (jak to się robi zazwyczaj nad morzem) każdego dnia robiliśmy coś innego. Mam nadzieję, że wycieczka w przyszłym roku będzie równie emocjonująca.

Autor: Piotr Gański klasa Ib                                                

 

 

 




adres tej wiadomości: www.nowawies.pl/news.php?id=2174